Niezależna Strona Miasta Kozienice
Kozienice
Szukasz czegoś? skorzystaj z wyszukiwarki - Jak szukać?...
wyszukiwarka:
Afery PO
Afery PO
Menu główne
podyskutuj na forum

STRONA GŁÓWNA
KONTAKT
DODAJ NEWS
Archiwum newsów
księga gości
Linkownia
rekomenduj nas
Ważne informacje!
Kanał RSS
Informacje o Kozienicach
Aparaty telefoniczne
Baza noclegowa
Budżet Kozienic
Ciekawi Ludzie
Dzielnicowi
Historia Miasta
Informator Urzędu Miejskiego
Kozienickie książki
Mapy i plany
Odległości z Kozienic
Osiedla i Sołectwa
Okolica
PLAN MIASTA
POGODA
Położenie
Prom w Świerżach Górnych
Przewożnicy
Rozkład jazdy PKS
Spis ulic
Statystyka
GALERIA

Co i gdzie w Kozienicach?
Banki
Bankomaty
Biblioteki
Biura podróży
Biuro poselskie
Instytucje i Urzędy
Kino
Kościoły
Lokale
Lokalne Media
Muzeum i nie tylko...
Organizacje i    stowarzyszenia
Oświata
Przedsiębiorstwa
Sklepy
Służba Zdrowia
Ubezpieczenia
Usługi
Zabytki
Sport i Rekreacja
<IMG SRC="nonflash.gif" width=148 height=50 BORDER=0>
Biura podróży
Imprezy
Kluby Sportowe
Kozienicki Dom Kultury
Kozienicki Park    Krajobrazowy
Ogród Jordanowski
Szlaki Turystyczne
Szlaki Rowerowe
Informacje dla:
Alergików
Bezrobotnych
Konsumentów
OGŁOSZENIA
Palaczy
Rolników i działkowiczów
Wszystkich
subskrypcja
Chcesz być informowany o nowościach w naszym serwisie - wpisz Swój
e-mail i kliknij
ENTER
Licznik odwiedzin
Strona wyświetlona
razy
Odwiedziło nas już:

Gości
Najczęściej czytane
Co słychać w nasz...
Stadion w Kozieni...
Tym panom już pod...
Ambitne plany Koz...
Nasz MZKS!
Nowy trener
Runda
Co na forum...
podyskutuj na forum

Promocja na tablety LENOVO
Pokrowce na krzesła
Kupię płyty chodnikowe
SPRZEDAŻ PROFILI PERFOROWAN...
Książki do 1 Gimnazjum
Sprzedam Książki
Podziemie niepodległościowe w powiecie kozienickim 1945-1950
dr Ryszard Smietanka-Kruszelnicki

PODZIEMIE NIEPODLEGŁOŚCIOWE
W POWIECIE KOZIENICKIM
1945-1950

Fragment opracowania.


      Otwarcie archiwów Instytutu Pamięci Narodowej spowodowało przełom w badaniach nad działalnością podziemia niepodległościowego. Możliwość dostępu do nowych dokumentów (m.in. materiałów operacyjnych), opracowania o charakterze metodologicznym i debaty z udziałem coraz większej liczby badaczy historii najnowszej, mają także decydujący wpływ na na rzetelność nowych studiów nad historią walki komunistycznego aparatu represji z opozycją niepodległościową i oporem społecznym. Efektem prowadzonych przez historyków i archiwistów prac badawczych jest ogromna ilość publikacji. Dzięki nim można przywrócić cześć i honor tym, których w niedalekiej przeszłości określono mianem „bandytów" i „reakcjonistów". Przypomnienie ludzi walczących w obronie niepodległości i suwerenności Polski oraz niezbywalnych praw przysługujących każdemu człowiekowi, jest formą moralnego zadośćuczynienia za lata represji, wyszydzania, „opluwania" i ośmieszania. Po kilkudziesięciu latach fałszowania historii zakorzeniony był w świadomości zbiorowej Polaków nieprawdziwy i zideologizowany obraz walki „zbrojnego ramienia komunistów" (UB) z „reakcyjnymi bandami", „poświęcenia" aparatu bezpieczeństwa dla Polski i jej obywateli. W tym propagandowym przekazie unikano jednak starannie podawania informacji, które w jakikolwiek sposób mogłyby zmienić ten wizerunek - w praktyce utajniano więc wszystko. Starano się ukryć przed społeczeństwem (między innymi) formy i metody stosowane przez siły represji. W jednym z periodyków wydanych przez Instytut Pamięci Narodowej czytamy : „W okresie powojennego zwalczania podziemia i konspiracji oraz zohydzania AK w propagandzie wzorcem dla bezpieki musiały być metody działania NKWD: sposoby prowadzenia śledztwa, pracy operacyjnej, zasady inżynierii strachu (jawna eksterminacja fizyczna, prowokacje, pacyfikacje, represje wobec osób rozpracowanych i werbowanie członków tych rodzin, używanie prowokacyjnych oddziałów antypartyzanckich udających »leśnych« i ujawniających organom represji nastroje wsi bądź też manipulujących tymi nastrojami - np. poprzez napady rabunkowe i morderstwa pod szyldem partyzantki) (...). Warto też wskazać na niektóre sposoby oddziaływania przez U B na struktury konspiracyjne już częściowo rozpracowane. Metodę »inspiracyjną« można opisać jako takie oddziaływanie na rozpracowywaną grupę, aby ta reagowała w pożądany sposób lub stała się bardziej »przezroczysta« - tu przykładowo wymieńmy drukowanie przez UB prasy konspiracyjnej (aby prześledzić konały kolportażu), produkowanie dokumentów pożądanych przez odbiorcę (...), podstawianie grupom partyzanckim na kontakt przedstawiciela kierownictwa. Można wątpić, czy zawsze dążono do całkowitego rozbicia rozpracowywanych grup. Częste też były operacje pozorowane, których cel był inny niż rzeczywisty - np. liczne umowy o »likwidacji konspiracji i wyjścia z podziemia«" .
      Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego i podległe mu terenowe struktury stały się narzędziem terroru skierowanego przeciwko społeczeństwu polskiemu. Łukasz Kamiński, badacz dziejów oporu społecznego, stwierdził: „Głównym zadaniem komunistycznego aparatu represji w latach 1944-1956 było zniszczenie Polskiego Państwa Podziemnego - zarówno jego struktur, jak i tworzących je osób. (...). Działaniom aparatu bezpieczeństwa towarzyszyła nieustanna nagonka propagandowa zapoczątkowana już jesienią 1944 r. sławetnym plakatem przedstawiającym »zaplutego karła reakcji«. (...). Tak jak represje miały zlikwidować fizycznie PPP, tak celem propagandy było zniszczenie jego mitu i legendy. (...). Polska Rzeczpospolita Ludowa rodziła się więc na gruzach Polskiego Państwa Podziemnego". Aparat bezpieczeństwa był silnie scentralizowany. Dyscyplina, ciągła i intensywna indoktrynacja wykształciły wśród funkcjonariuszy UB mentalność „gwardzistów partii, strażników komunizmu". Mieli bowiem umożliwić partii komunistycznej i jej poplecznikom przejęcie pełni władzy, a później utrzymanie jej poprzez zniszczenie wszelkich objawów oporu. Aby tego dokonać funkcjonariusze UB musieli dysponować wiedzą o wszelkich przejawach oporu lub sprzeciwu jednostek, grup czy całych środowisk. Stąd rola tzw. pracy operacyjnej prowadzonej przez aparat bezpieczeństwa. Nie byłaby ona skuteczna bez silnie rozbudowanej sieci agenturalnej. Werbunek do niej prowadzono wszędzie i był on masowy. Dążono do tego, by każda grupa społeczna, każde środowisko zostały spenetrowane przez donosicieli. Efektem takiego postępowania (wzorzec sowiecki) było często udane rozbicie określonego środowiska i doprowadzenie do społecznego wyobcowania. To również był sposób na podporządkowanie społeczeństwa władzy komunistycznej.
* * *

      W połowie stycznia 1945 r. powiat kozienicki uwolniony został od okupanta niemieckiego. Trudno jednak uznać, aby wydarzenie to przyniosło tak długo wyczekiwaną wolność, nagrodę za udział w walce z okupantem niemieckim, możliwość swobodnego wyboru politycznego, swobodę głoszenia poglądów. Ci, którzy walczyli z Niemcami w ramach struktur Polskiego Państwa Podziemnego oraz w oddziałach i konspiracji narodowej stali się przeciwnikami dla „wyzwolicieli", dla władzy komunistycznej. Utworzone komendantury wojenne (m.in. w Kozienicach i Pionkach), NKWD (Narodnyj Komissariat Wnutriennych Dieł - Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych), rodzime siły represji (Urząd Bezpieczeństwa, Wojska Bezpieczeństwa Wewnętrznego a później Korpus Bezpieczeństwa Publicznego, Milicja Obywatelska) rozpoczęły wkrótce działania zmierzające do spacyfikowania wszystkich przeciwników wprowadzanego siłą nowego systemu politycznego. Wyszukiwanie w powiecie kozienickim „lokalnych komendantów AK", zapowiedzi wysyłania akowców „na Sybir albo na szubienicę", prześladowania ujawniających się partyzantów nie wróżyły nic dobrego. Dowódca AK gen. Leopold Okulicki ps. „Niedźwiadek" przewidując taki rozwój wypadków, a także aby uchronić masy szeregowych żołnierzy przed spodziewanym terrorem, 19 stycznia 1945 r. podjął decyzję o formalnym rozwiązaniu Armii Krajowej. W rozkazie wezwał jednak do zachowania wierności Rządowi Polskiemu w Londynie oraz prowadzenia dalszej pracy i działalności „w duchu odzyskania pełnej niepodległości Państwa i ochrony ludności". Formalne rozwiązanie Armii Krajowej nie zakończyło dziejów tej niepodległościowej formacji. Od 1943 r. wybrani oficerowie z Komendy Głównej AK pracowali nad koncepcją nowej konspiracyjnej struktury (o nazwie „Niepodległość"), która miała zafunkcjonować w chwili opanowania ziem polskich przez Armię Czerwoną. Koncepcja ta opierała się na 3 podstawowych zasadach: elitaryzmu konspiracyjnego, decentralizacji i dekoncentracji. W przeciwieństwie do okupacji niemieckiej wykluczano tworzenie i działalność wielu zbrojnych jednostek partyzanckich, nie przewidywano również masowego naboru do nowych struktur konspiracyjnych. Miały się w nich znaleźć wybrane osoby, które (m.in.) posiadały predyspozycje do przeprowadzania samodzielnych akcji. W zmniejszonym zakresie planowano funkcjonowanie wywiadu i propagandy. Wbudowanie nowych struktur w powiecie kozienickim zaangażowani zostali m.in. (zachowanie ścisłych reguł konspiracji nie pozwoliło na dokładne odtworzenie struktur i zidentyfikowanie osób je tworzących): mjr Władysław Komórek ps. „Lucjan" (komendant Obwodu Kozienickiego AK), por. Stanisław Grabowski ps.„Bonifacy" (komendant Podobwodu IV „Centrum"), Kazimierz Styś ps. „Szary" (członek Komendy Obwodu Kozienickiego AK), kpt. Władysław Molenda ps. „Grab". Można domniemywać, że wiele innych osób współtworzących „Niepodległość" (biorących udział w konkretnych akcjach np. karanie chłostą donosicieli) mogło nie zdawać sobie do końca sprawy z nowej przynależności organizacyjnej. Ze względu na krótki okres działania (do maja 1945 r.) a także przyjęcie strategii „pracy długofalowej", nie wiemy właściwie jak „Niepodległość" zafunkcjonowała. Brak źródeł, które pozwoliłyby przeprowadzić analizę. Taktyka „wyczekiwania na rozwój wydarzeń" nie mogła się sprawdzić. Rzeczywistość polityczna okazała się bardziej skomplikowana, postępowanie władz komunistycznych wymuszało reagowanie „na bieżąco". Wiedza aparatu bezpieczeństwa i NKWD o „Niepodległości" oraz celowe aresztowania i represje, które przyczyniały się do ucieczek młodych ludzi „do lasu", niegodne i przestępcze zachowywania żołnierzy sowieckich, wymusiły zmianę postępowania na lokalnych dowódcach byłej AK i przywódcach innych formacji z okresu okupacji niemieckiej. Aby ograniczyć zasięg represji i nie dopuścić do spontanicznego powstawania odwetowych „dzikich oddziałów" (istniała realna groźba przekształcania się ich w pospolite bandy) byli dowódcy grup i oddziałów partyzanckich zdecydowali się na ich ponowne zorganizowanie. Ta nowa, nie planowana wcześniej, partyzantka niepodległościowa i antykomunistyczna stała się ostoją dla zdemobilizowanych jesienią 1944 r. partyzantów i schronieniem dla prześladowanych. Oddziały miały również za zadanie przeciwdziałać akcjom pacyfikacyjnym sił represji (w ramach szeroko rozumianej samoobrony) oraz zwalczać plagę powojennego pospolitego bandytyzmu. Pierwsze poważniejsze zbrojne wystąpienia partyzantki poakowskiej (podporządkowanej w tym czasie już kolejnej poakowskiej strukturze o zasięgu ogólnopolskim -Delegaturze Sił Zbrojnych) i narodowej w powiecie kozienickim miały miejsce na początku wiosny 1945 r. Na bezprawie i terror zdecydował się odpowiedzieć siłą kpt. Władysław Molenda ps. „Grab". Wydał rozkaz zorganizowania oddziału partyzanckiego, którego zadaniem (także przy pomocy patroli bojowych) było natychmiastowe reagowanie na brutalne działania funkcjonariuszy UB z Kozienic i Radomia, pacyfikacje grup operacyjnych (złożonych z NKWD, UB i MO), czy niegodziwe postępowanie członków lokalnych posterunków Milicji Obywatelskiej. Po uzbrojeniu oddziału w broń wydobytą z bunkra niedaleko wsi Januszno k. Pionek (broń pochodziła z rozformowanego jesienią 1944 r. 72 pp AK), partyzanci przeprowadzili pierwszą poważniejszą akcję. 30 kwietnia 1945 r. zajęli Garbatkę. Rozbrojono posterunek MO i zarekwirowano państwowe pieniądze. Przejęto również „magazyn broni" (zebrana broń po działaniach wojennych) chroniony przez czerwonoarmistów. W tym czasie struktura konspiracyjna podporządkowana kpt. „Grabowi" liczyła co najmniej 12 placówek (Garbatka, Grabów nad Wisłą, Jedlnia, Pionki, Policzna, Sarnów, Sieciechów, Suskowola, Sycyna, Tczów, Zajezierze, Zwoleń). W partyzanckim oddziale zorganizowany został „sąd polowy" oraz specjalny „oddział dywersyjny" pod dowództwem Rocha Iwańskiego ps. „Ponury"". W maju 1945 r., miesiącu który był okresem największej aktywności zbrojnej partyzantów kpt. „Graba" (dowódcami pododdziałów byli: st. sierż. Tadeusz Bednarski ps. „Orzeł", Stefan Osiński ps. „Stały", Stanisław Małkiewicz ps. „Jastrząb"; z „Grabem" również ściśle współpracowała około dwudziestoosobowa grupa Jana Kępińskiego ps. „Jastrząb"), została przeprowadzona akcja, która ukazała siłę i mozliwości reagowania podziemia na politykę represji (mającąznamiona terroru wymierzonego w określone środowiska). W nocy z 5 na 6 maja partyzanci kpt. „Graba" (około 70) wspólnie z oddziałem Narodowych Sił Zbrojnych ppor. Jerzego Rudzika ps. „Socha" (kilkudziesięciu) opanowali Kozienice. Z aresztu MO uwolniono 8 osób. Próba zdobycia PUBP nie udała się. Na podkreślenie zasługuje fakt, że w czasie strzelaniny zginął, i to raczej przypadkowo, jeden żołnierz Armii Czerwonej. Według znanych źródeł, partyzanci nie ponieśli strat. Wśród milicjantów również nie było ofiar śmiertelnych (pomimo zbrojnego opanowania siedzib Milicji Obywatelskiej). Straty UB nie są znane. Znamienna jest treść ulotki, jaką partyzanci rozkolportowali w Kozienicach. Zwrócono w niej uwagę na sytuację polityczną zaistniałą w powiecie: „Od miesięcy byliśmy świadkami aresztowań naszych braci, którzy lata całe prowadzili ofiarną walkę z najeźdźcą germańskim. Aresztowanych określono bardzo rozciągliwym pojęciem »reakcja« i katowano w okrutny sposób. Mimo, że z naszej strony okazano maximum dobrej woli, mimo, że nie było na terenie żadnych wrogich akcji przeciwko obecnym tymczasowym władzom, rozpoczęto z nami bezwzględną i podłą walkę. Aresztowania mnożą się z dnia na dzień. Aresztowani katowani są w okropny sposób. Nocą słychać jęki wydobywające się z ust mordowanych ofiar. Rośnie liczba ludzi, którzy przy badaniach zginęli śmiercią męczeńską z rąk członków Urzędu Bezpieczeństwa, wiernych naśladowców metod gestapowskich. Stan taki uważamy za rzucenie nam rękawicy, którą nocy dzisiejszej podjęliśmy". Ostrzegano, że „jeśli aresztowania nie ustaną walka dziś rozpoczęta będzie kontynuowana, przy czym zapewnić możemy, że [nie] nas ścigać będzie, lecz my będziemy". Dziesięć dni później to samo, ponad stuosobowe zgrupowanie pod dowództwem kpt. „Graba" (z udziałem ppor. „Sochy"), opanowało Pionki. Rozbrojono posterunek MO i straż przemysłową przy Państwowej Wytwórni Prochu. W czasie akcji w Pionkach na dworze kolejowym zabitych zostało 2 czerwonoarmistów. Następne poważniejsze potyczki i starcia miały miejsce: 23, 28, 29 lub 30 maja i l czerwca (w tym trzy walki z grupami operacyjnymi sił represji podejmującymi próby pacyfikacji obszaru pomiędzy Pionkami a Garbatką). Prawdopodobnie w walkach z UB i NKWD zginęło wówczas kilkunastu partyzantów. Eskalacja konfliktu spowodowała „stan wrzenia" w powiecie kozienickim (członkowie Polskiej Partii Robotniczej, poza Kozienicami, zostali właściwie zmuszeni do zaprzestania jakiejkolwiek działalności politycznej). Podobnie było w całej Polsce. Pod koniec maja 1945 r. obie strony konfliktu, zarówno w skali kraju jak i na interesującym nas obszarze, miały świadomość, że taki stan nie może dłużej trwać (dla komunistów rozwój wydarzeń był bardzo niewygodny politycznie, świadczył bowiem o ich niewielkich wpływach w społeczeństwie). 27 maja 1945 r. Delegat Rządu (Stefan Korboński) razem z Delegatem Sił Zbrojnych na Kraj (płk. Jan Rzepecki) wydali odezwę do żołnierzy Oddziałów Leśnych, wzywającą do zaprzestania walki zbrojnej. Trzy dni później z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego wyszło zarządzenie do podległych mu terenowych struktur UB, aby podjąć akcję propagandową na rzecz „rozładowania lasów".
      Na takie posunięcie zdecydował się m.in. kpt. „Grab". W negocjacje, które doprowadzić miały do ustalenia warunków „wyjścia z lasu", zaangażowali się działacze komunistyczni z Komitetu Powiatowego PZPR w Kozienicach oraz ludowcy z „zakonspirowanego Stronnictwa Ludowego". Efektem tego lokalnego porozumienia było ujawnienie się większości członków zgrupowania kpt. „Graba" w pierwszej dekadzie czerwca 1945 r. Postawa „leśnych" wobec ujawniania się i zdawania broni nie była jednak jednolita. Wielu wyrażało obawy co do intencji władzy komunistycznej, obawiano się również wznowienia prześladowań. Jedną z takich osób był st. sierż. Tadeusz Bednarski ps. „Orzeł". Postanowił nawiązać ściślejszy kontakt z jednym z dowódców partyzanckich działających po drugiej stronie Wisły kpt. Marianem Bernaciakiem ps. „Orlik" (patrole bojowe kpt. „Orlika" w 1945 r. często gościły w Puszczy Kozienickiej). Podporządkowanie się kpt. „Orlikowi" zaowocowało utrzymaniem przez „Orła" grupy partyzanckiej oraz siatki konspiracyjnej (co prawda już nie tak licznej) na obszarze Pionki - Dęblin - Zwoleń. Działalności nie zaprzestał również kilkudziesięcioosobowy oddział ppor. Jerzego Dąbkowskiego ps. „Longin". Aktywność jego w okolicach Pionek ustała dopiero z końcem lipca 1945 r. W tym przypadku w porozumieniu między UB z Radomia a „leśnymi" pośredniczyli działacze Polskiej Partii Socjalistycznej z Radomia.
      Oprócz lokalnych uwarunkowań i decyzji kpt. „Graba", wpływ na zakończenie działalności największego poakowskiego zgrupowania partyzanckiego funkcjonującego w 1945 r. w powiecie kozienickim, mogły mieć działania (w trakcie badań nie udało się ich określić) niezidentyfikowanej agentury umieszczonej przez UB lub NKWD wśród „leśnych". Taką hipotezę można postawić w związku z treścią meldunku NKWD z połowy 1945 r. w którym czytamy m.in.: „W maju [1945 r.] do bandy tej (taką terminologią posługiwano się przy określaniu oddziałów podziemia walczącego o wolną i niepodległą Polskę - R. Ś.-K.) wprowadzono czterech agentów w celu jej zdemoralizowania. W rezultacie przeprowadzonych działań (...) ujawniło się 66 bandytów, w tym dowódca (...)" . Warto w tym miejscu zasygnalizować ilość i zasięg działań podejmowanych przez agentów i informatorów związanych z Powiatowym Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego w Kozienicach. Pod koniec sierpnia 1945 r. w powiecie kozienickim „na łączności [PUBP było] 21 agentów i 88 informatorów" (w tej liczbie mieści się 3 agentów i l informator zwerbowani w ostatniej dekadzie sierpnia)22, natomiast pod koniec października liczba agentów zwiększyła się do 31 a informatorów do 95. .Dzięki pracy sieci agenturalnej PUBP w Kozienicach, funkcjonariusze tej instytucji mogli poinformować swoich przełożonych w Kielcach, że pod koniec października 1945 r. w Garbatce z działalnością podziemną związanych było 19 osób (z podaniem podstawowych danych osobowych).
      Praca informatorów i agentów prowadzonych przez funkcjonariuszy PUBP w Kozienicach podlegała kontroli ze strony Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Świadczy o tym m.in. dokument sporządzony przez trzech funkcjonariuszy wojewódzkiego szczebla z pobytu w Kozienicach: „Dnia 19 XII z polecenia Kier[ownika] Wydziału W[alki] [z] B[andytyzmem] wyjechaliśmy do PUBP w Kozienicach po linii W[alki] [z] B[andytyzmem]. Podczas naszego pobytu sprawdziliśmy teczki agenturalno-informacyjne i teczki obserwacyjne band. Sekcja W[alki] [z] B[andytyzmem] w Powiatowym Urzędzie w Kozienicach ma na łączności 32 agentów, materiały daje tylko 19 agentów, z resztą agentów łączność jest zerwana. Teczki obserwacyjne band są też jeszcze nie uzupełnione. Do sprawozdania dołączamy wykaz więźniów zbiegłych z więzienia w Radomiu w dniu 9 września 1945 r., oraz wykaz bandytów, członków AK i NSZ. Załączamy także raport z napadu na transport kolejowy na stacji w Bąkowcu i wyniki operacji przeciw tej bandzie, która urządziła ten napad. 2. Raport z napadu na funkcjonariuszy PUBP z Kozienic i Kom[endanta] MO z Magnuszewa. W tych dniach Sekcja Wfalki] [z] Bfandytyzmem] nie posiada aresztowanych, którzy by się nadawali na agentów”. Analiza materiałów agenturalnych służyła aparatowi bezpieczeństwa nie tylko do rozpoznania pojedynczych osób, grup czy oddziałów partyzanckich oraz struktur konspiracyjnych funkcjonujących w ramach podziemia niepodległościowego, lecz pozwalała także ocenić działalność tzw. „luźnych grup" (nie posiadających „źródłowo" wyraźnego określenia przynależności organizacyjnej), których dużo pojawiło się pod koniec 1945 r. Warto w tym miejscu zacytować fragment takiej analizy: „Na terenie woj[ewództwa] kieleckiego w obecnej dekadzie (pierwsza dekada grudnia 1945 r. - R. Ś.-K.) zarejestrowano 6 band. Z tego ujawnionych politycznie jest tylko jedna, reszta natomiast są to bandy nowozarejestrowane, wywodzące się z resztek pozostałych starych zakonspirowanych band, które obecnie występują na tle rabunkowo-terrorystycznym, nie ujawniając działalności politycznej. Jak wynika z doniesień informatorów niewątpliwie stwierdzić należy, że wszystkie bandy występujące powyżej 4-5 ludzi dokonuj ą napadów na tle politycznym, dla utrzymania reszty swych zakonspirowanych członków band".
      Tereny wiejskie, zamieszkane przez pozytywnie nastawionych ludzi, otoczone dużymi kompleksami leśnymi (Puszcza Kozienicka), to idealne miejsce dla istnienia i funkcjonowania partyzantki. Komitet Powiatowy PPR w Kozienicach oceniając „działalność reakcji i stan bezpieczeństwa" w powiecie zwracał uwagę na dużą „swobodę manewrowania" oddziałów partyzanckich w terenie oraz, że „wieś daje schronienie" partyzantom. Krytykowano Milicję Obywatelską, która „stara się nie włazić bandom w oczy". Alarmowano, że „leśni" mają dobry wywiad („doskonale są poinformowani co się dzieje w mieście").
      W 1945 r. wiodącą rolę wśród zbrojnych formacji podziemia narodowego w powiecie kozienickim odegrał oddział partyzancki pod dowództwem ppor. Jerzego Radzika ps. „Socha". Pierwsze działania organizacyjne ppor. „Sochy" miały prawdopodobnie miejsce już w lutym 1945 r., kiedy to zgłosił gotowość podjęcia działań konspiracyjnych wraz z podległymi mu ludźmi. Co ciekawe, według niektórych danych zgromadzonych przez UB, „Socha" chciał się wówczas podporządkować lokalnemu kierownictwu podziemia poakowskiego. Za właściwy jednak początek działalności oddziału można przyjąć pierwszą połowę kwietnia 1945 r. W maju oddział liczył około 40 osób (pochodzili oni m.in. z Kozienic, Suchej, Suskowoli, Lasek). Jednak w okresie największej aktywności zbrojnej (maj i czerwiec 1945 r.) liczba partyzantów i konspiratorów związanych z ppor. „Sochą" mogła wynosić około 100 osób (wśród nich byli członkowie NSZ, AK, BCh oraz „kilku dezerterów" z Wojska Polskiego i Milicji Obywatelskiej). W tzw. „charakterystyce" oddziału (od lat sześćdziesiątych funkcjonariusze SB sporządzali tajne opracowania wszystkich grup i oddziałów partyzanckich walczących z władzą komunistyczną po 1945 r.) zapisano, że dokładna „liczba członków (...) nie jest znana, ale była znacznie większa od ustalonej" - a ustalono „75 członków", w tym „część tylko znanych po pseudonimach oraz 12 pomocników". Oprócz ppor. Jerzego Radzika do „aktywu" oddziału zaliczono m.in.: Zygmunta Steca ps. „Gustaw" (zastępca dowódcy oddziału), Jana Klima ps. Groźny" (zastępca dowódcy oddziału; zdezerterował z MO w Radomiu) , Bolesława Paszkowskiego ps. „Lewczyński", Jana Deję (vel Daszyńskiego) ps. „Sokół", Tadeusza Pulkowskiego ps. „Słowik", Stanisława Tabora ps. „Arlekin", Alfonsa Sidorowicza ps. „Zjawa", Stanisława Czarneckiego ps. „Sęka", Jana Zaborowskiego ps. „Czarny". Obszar działania partyzantów ppor. „Sochy" to południowe rejony pow. kozienickiego oraz tereny powiatów: radomskiego i iłżeckiego graniczące z powiatem kozienickim. W okresie wiosennym kwaterowano w zabudowaniach gospodarczych wsi, latem natomiast częściej przebywano w lasach Puszczy Kozienickiej. Oddział posiadał również ukryte w lasach bunkry, ale były one prawdopodobnie tylko miejscem przechowywania broni. Partyzanci mieli do dyspozycji „co najmniej" 150 jednostek broni palnej, granaty i dużo amunicji. Wśród tej broni do „zdobycznej" należało: 56 karabinów ręcznych, 9 ręcznych karabinów maszynowych, 14 automatów, 7 pistoletów oraz 4000 sztuk amunicji. Przemieszczano się używając podwód konnych i rowerów. Czasami używano samochodów ciężarowych zarekwirowanych w czasie akcji. Oddziałowi ppor. „Sochy" przypisano (według materiałów wytworzonych przez aparat bezpieczeństwa) „ponad 100 napadów zbrojnych" („ustalono 85"), w tym: 13 napadów na posterunki MO (np. w Ursynowie, Jedlni, Suskowoli, Tczewie k. Zwolenia), 9 napadów na funkcjonariuszy MO i żołnierzy Armii Radzieckiej, 5 akcji na urzędy gminne, 2 na pociągi towarowe, 2 na państwowe majątki rolne, 3 na sklepy spółdzielcze, 5 napadów na urzędników gminnych. Największe akcje zbrojne zostały przeprowadzone wspólnie z oddziałem Delegatury Sił Zbrojnych kpt. „Graba". Wymienić tu należy atak skoncentrowanych sił partyzanckich na Kozienice z 5 na 6 maja 1945 r. Oddział ppor. „Sochy" wziął także udział w akcji opanowania Pionek w nocy z 15 na 16 maja 1945 r. 9 czerwca w czasie akcji na gorzelnię w Pakosławiu w powiecie iłżeckim (akcja miała na celu zdobycie środków finansowych niezbędnych dla funkcjonowania podziemnej formacji) zatrzymano 2 samochody kierowane przez żołnierzy Armii Radzieckiej. Po rozbrojeniu żołnierzy tych puszczono wolno. Tego samego dnia w Pomorzanach (pow. iłżecki) „grupa operacyjna z posterunku MO Iłża" wpadła w zasadzkę przygotowaną przez partyzantów. W wyniku akcji zginęło 3 milicjantów, dwóch zostało rannych. 21 VII 1945 r. w okolicach Ignacówki kilkunastoosobowa grupa z oddziału „Sochy" została zaatakowana przez grupę operacyjną MO. Grupa partyzancka została rozbita, zginął Jan Klima ps. „Groźny", a 6 „leśnych" zostało aresztowanych. W tym czasie partyzanci ppor. „Sochy" nie wykazywali już takiej aktywności jak jeszcze miesiąc wcześniej. W powiecie kozienickim był to również okres oficjalnego wychodzenia z podziemia niektórych oddziałów i grup zbrojnego podziemia niepodległościowego (w czerwcu kpt. Władysława Molendy ps. „Grab"; w lipcu ppor. Jerzego Dąbkowskiego ps. „Longin"). Kilku partyzantów z oddziału ppor. „Sochy" ujawniło się, niektórzy opuścili oddział i wyjechali z zagrożonego terenu. Siły represji prowadziły „operacje nękające" (po części są one konsekwencją aresztowania, prawdopodobnie w czerwcu 1945 r., kilku partyzantów z Alfonsem Sidorowiczem ps. „Zjawa" na czele). W związku z zaistniałą sytuacją ppor. Jerzy Radzik podjął decyzję o rozwiązaniu oddziału (bez oficjalnego ujawnienia) i „dał wolną rękę" swoim podkomendnym w „dalszym postępowaniu". Partyzanci podejmowali różne decyzje, część ujawniła się jeszcze w 1945 r., część wyjechała na Ziemie Zachodnie (bez oficjalnego wyjścia z podziemia) - wśród nich jest ppor. „Socha". W 1946 r. kilku partyzantów wstąpiło do oddziałów podporządkowanych winowskiemu inspektoratowi o kryptonimie Związek Zbrojnej Konspiracji.
      Aby unaocznić skalę akcji represyjnych podejmowanych przez aparat bezpieczeństwa warto przytoczyć daty i miejscowości, w centralnej części powiatu (najczęściej nawiedzanego przez jednostki sił represji), gdzie funkcjonariusze UB (czasami z udziałem MO i Wojsk Bezpieczeństwa Wewnętrznego) takie działania podejmowali w okresie od lipca do października 1945 r.: l lipca w gm. Policzna, w nocy z 5 na 6 lipca w gm. Sarnów, 26 lipca w gm. Policzna, 27 lipca w gm. Sieciechów, 4 sierpnia w gm. Sarnów, 9 sierpnia w gm. Policzna (z udziałem 100 żołnierzy NKWD z Dęblina), 12 sierpnia w Laskach, 15 sierpnia w Sieciechowie i Garbatce, 16 sierpnia w Laskach, 10 września w Bąkowcu, 13 września w gminach: Zwoleń, Tczów i Policzna, 6 października w gm. Policzna. 22 listopada 1945 r. w Płachtach koło Pionek milicjanci otoczyli grupę 7 partyzantów. Podczas wymiany strzałów zabity został dowódca grupy Czesław Micior ps. „Lampart". Sześciu pozostałych z grupy zostało aresztowanych. Pomimo ujawnienia się oddziałów partyzanckich w pow. kozienickim w lecie 1945 r., pod koniec tego roku dochodziło jeszcze do akcji nieznanych bliżej grup „leśnych", których celem było uwolnienie zatrzymanych przez UB. Przykładem takiego działania jest próba odbicia „konwoju aresztowanych" transportowanych, pod eskortą 2 milicjantów i 2 funkcjonariuszy UB, z Magnuszewa do Kozienic. Na drodze leśnej pod Ryczywołem konwój został zaatakowany przez „10 ludzi". W walce zostali ranni l milicjant (zmarł), 2 funkcjonariuszy UB oraz l z aresztowanych. Próba odbicia prawdopodobnie nie powiodła się.
      Pod koniec 1945 r. w rejonie Garbatki, Pionek, Suskowoli i Jedlni Letnisko uaktywniła się podziemna siatka konspiracyjna współpracująca z kpt. „Orlikiem". Zintensyfikowane zostały prace organizacyjne (werbunek nowych ludzi do placówek) oraz działania wywiadowcze. Wspomnieć tu należy o kilku osobach, które były poważnie zaangażowane w te przedsięwzięcia: Józef Rutkowski ps. „Jantar", Bolesław Rozborski ps. „Lis" oraz Józef Węgrzynek ps. „Dąb". Działalność tych osób wiąże się bezpośrednio z początkiem tworzenia struktur nowej podziemnej organizacji, która w historii antykomunistycznego podziemia, nie tylko powiatu kozienickiego ale również całego województwa kieleckiego, odegrała najistotniejszą rolę. Mowa tu jest o Inspektoracie Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość (kolejnej, po Niepodległości i Delegaturze Sił Zbrojnych, formacji podziemia poakowskiego), który posługiwał się kryptonimem: Związek Zbrojnej Konspiracji (ZZK). Organizacja ta, tworzona początkowo tylko w pow. kozienickim, miała po ośmiu miesiącach 1946 r. struktury w kilku powiatach północnej części woj. kieleckiego i stała się największą i najważniejszą formacją podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego w powojennych dziejach Kielecczyzny. Związek Zbrojnej Konspiracji był organizacją typu wojskowego, wzorowaną na Inspektoracie Puławskim WiN, z którego wywodziła się duża grupa organizatorów ZZK, z por. Franciszkiem Jaskulskim ps. „Zagończyk" na czele. Organizacja ta jest przykładem tego nurtu podziemia winowskiego, w którym, pomimo stopniowego „rozładowywania lasów", utrzymywanie oddziałów leśnych było faktem. Miały one „charakter ruchu samoobrony". Wydarzeniem, które zadecydowało o przyspieszeniu procesu powstawania struktur przyszłego Inspektoratu ZZK, było przejście na początku 1946 r. około stuosobowego oddziału pod dowództwem por. „Zagończyka" (będącego wówczas zastępcą kpt. Mariana Bernaciaka ps. „Orlik" w referacie bezpieczeństwa Inspektoratu Puławskiego WiN) z pow. puławskiego na drugą stronę Wisły. Rozpoczął się nowy etap w dziejach podziemia antykomunistycznego na Kielecczyźnie. W styczniu i lutym 1946 r. doszło do kilku poważniejszych akcji, m.in. 13 stycznia opanowano posterunek MO oraz rozbrojono Straż Fabryczną przy Fabryce Prochu w Pionkach. Wieczorem 13 lutego 1946 r. grupa dowodzona przez Józefa Rutkowskiego ps. „Jantar" zajęła stację kolejową w Pionkach i opanowała pociąg osobowy jadący w kierunku Radomia. Pięć dni później, wieczorem 18 lutego, zgrupowanie oddziałów pod dowództwem por. „Zagończyka" stoczyło walkę z grupą operacyjną złożoną z funkcjonariuszy UB i NKWD w Laskach i Ponikwie niedaleko Pionek.
...
(Według danych zawartych w publikacji: „Aparat bezpieczeństwa w Polsce. Kadra kierownicza, T. I 1944-1956, Warszawa 2005, s. 212-213" kierownikami/szefami Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Kozienicach w tatach 1945-1955 kolejno byli: Franciszek Marszałek (kierownik Grupy Operacyjnej tworzącej pierwsze struktury), por. Stefan Osiński (w marcu 1945 r. zdezerterował i utworzył grupę podziemną podporządkowaną kpt. Władysławowi Molcndzic ps. „Grab" - Delegatura Sił Zbrojnych), Jan Pawclcc, ppor./por. Stanisław Filipiak, chór. Antoni Machnicki, ppor. Jan Brol, ppor./por. Edward Brandenburg, por. Stefan Kanarski, por./kpt. Antoni Sitek, ppor./por. Tadeusz Prokop, ppor./por. Stanisław Bednarski. Funkcje zastępców pełnili (niektórzy później awansowali na kierowników/ szefów): Leopold Arendarski, chór. Józef Jaskólski, ppor. Jan Brol, ppor./por. Edward Brandcnburg, chór. Henryk Rybak, ppor./por. Wacław Ziółek, ppor. Stefan Nabiałczyk, ppor. Stanisław Bcdnarczyk, ppor. Jan Talarski. Liczba etatów przypadających na PUBP (według norm) wynosiła 51 osób. Na Gminne Urzędy Bezpieczeństwa Publicznego, tworzone przy posterunkach Milicji Obywatelskiej, przypadały 3 etaty.)
...


Źródło:
Ziemia Kozienicka
Zeszyt piętnasty



Powrót


© 2004 Niezależna Strona Miasta KozieniceWebmaster. Wszelkie prawa zastrzeżone.
 
engine powered by jPORTAL 2